375 obrazów
Nareszcie! Po kilku godzinach spędzonych w chmurach, koła samolotu z głośnym piskiem dotykają pasa startowego. Meldujemy się na Teneryfie! Z lotniska kierujemy się prosto na zieloną północ wyspy, do naszego głównego celu – Puerto de la Cruz. Gdy tylko dojeżdżamy na miejsce, od razu rzuca nam się w oczy potężna, geometryczna bryła naszego hotelu: Sol Costa Atlantis. Szybkie, sprawne zameldowanie, rzucamy walizki w kąt pokoju, otwieramy szeroko okno i... dociera do nas ten niesamowity, głośny szum. Tak, to potężne fale Atlantyku rozbijają się dosłownie kilkadziesiąt metrów od nas! Nie ma czasu do stracenia, szkoda dnia na siedzenie w pokoju. Zmieniamy buty na wygodniejsze i ruszamy w miasto! Pierwszy spacer: Avenida de Colón Wychodzimy z hotelu i od razu wchodzimy na przepiękny, szeroki deptak ciągnący się wzdłuż oceanu. Pierwsze wrażenie? Magia! Z jednej strony surowe, spienione fale uderzające o czarne, wulkaniczne skały, a z drugiej – tętniące życiem miasteczko. Promenada jest niesamowicie klimatyczna. Mijamy: Mnóstwo urokliwych sklepików z pamiątkami, lokalnymi rzemiosłami i letnimi ubraniami (ciężko się powstrzymać, żeby od razu czegoś nie kupić!). Kawiarnie, z których unosi się zapach świeżo parzonej kawy i hiszpańskich churros. Palmy delikatnie szumiące na wietrze, które od razu przełączają nasz mózg w tryb „totalny urlop”. Spacerujemy bez pośpiechu, chłonąc czyste, oceaniczne powietrze i ciesząc się przyjemnym ciepłem. To idealne przywitanie z wyspą i zapowiedź genialnych wakacji. Wieczorem wracamy do Sol Costa Atlantis, odpalamy z balkonu widok na nocny ocean i już nie możemy się doczekać, co przyniesie kolejny dzień!
